﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Pokój światu"> 
<author_1="Julian Stawiński"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-06"> 
<month="11"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Wojna zbierała obfite żniwo. Dziesięć milionów trupów zaległo pobojowiska, świat był purpurowy od pożarów i krwi. Wtedy z pokładu „Aurory”, znad bruków Piotrogrodu wzniosło się hasło: „Pokój bez aneksji i kontrybucji!”. Lotem błyskawicy obiegło kulę ziemska, spięło piaski Mazowsza i Mezopotamii, pola Flandrii i Chin. Nie pomogły przeróżne zaklęcia, narody przejrzały cele swoich władców i nie chciały się bić. „Wielką nauką o ludów godności” nazwał rewolucję francuską uczeń Mickiewicza, Konstanty Gaszyński. Październik
był, jest i będzie nauką i czynem tysiąckroć potężniejszym. Był, jest i będzie rękojmią godności, wolności społecznej i pokoju świata. Dzieje międzynarodowych stosunków ludzkości są odtąd pasmem bezustannych zmagań sił pokoju z siłami wojny. Na początku sytuacja zdawała się beznadziejna. Młoda radziecka republika stała osamotniona wśród morza zalewającej ją interwencji. Ale nie jest w mocy tego co odchodzi powstrzymać nadejście jutra. Komunizm to młodość świata i próżno się z nią borykać. „Komuniści wiedzą, że czas jest po ich stronie” — pisał niedawno ze smutkiem któryś z publicystów zachodnich. Od lat trzydziestu siedmiu imperialiści toczą zawziętą walkę z czasem, choć wiedzą, że takiej walki nikt jeszcze nigdy nie wygrał. Od chwili swego powstania ZSRR uczynił sprawę pokoju nieugiętą, naczelną zasadą swojej polityki. Głosił pokój zarówno wówczas, kiedy samo jego istnienie było zagrożone, jak i w dniach triumfu, gdy czerwone sztandary powiewały na gruzach faszystowskich imperiów. Narodom państw pokonanych pierwszy podał rękę i pierwszy wyciągnął dłoń do mocarstw kapitalistycznych, wskazując na możliwość pokojowego współistnienia różnych ustrojów. Polityka radziecka płynie z głębokiego poczucia solidarności międzynarodowej, szacunku i przyjaźni dla wszystkich narodów. Stąd jej trwałość i jednolity kierunek. Stąd jednak także i wrogość, jaką budzi u wielkich mocarstw kapitalizmu. Gdyż polityką tych ostatnich państw nie kierują przedstawiciele narodu, ale potężne bloki monopoli. Monopoliści są nienasyceni; ich głodu ziemi, kopalń i zysków nic zaspokoić nie zdoła. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
